Proces Tomasz Sokolewicz przeciwko PRL o tortury rozpoczęty!

05 maja 2016 r.

W rocznicę nieudanego zamachu na Papieża Jana Pawła II, 13 maja 2016 roku o godzinie 9.30 Sąd Okręgowy w Warszawie w składzie Anna Wierciszewska – Chojnowska (sędzia SO), Paweł Kostrzewa (ławnik) i Jerzy Jan Piątek (ławnik), ponownie rozpoczął rozpatrywanie mojego powództwa przeciwko PRL o zadośćuczynienie za tortury zadawane mi w czasie Stanu Wojennego w KSMO przez warszawską bezpiekę.

Proces rozpocząłem apelem o prowadzenie rozprawy jawnej i zezwolenie na prowadzenie jej zapisu. Także przedstawiciele prasy znajdujący się na sali wnioskowali o możliwość nagrywania i robienia zdjęć. W trakcie składania wniosku na sale weszła grupa interwencyjna policji. Wejście grupy interwencyjnej policji okazało się pomyłką spowodowaną przypadkowym naciśnięciem guzika alarmowanego przez członka składu orzekającego. Także policjantom pilnującym porządku na sali pozwolono na pełnienie ich ważnych obowiązków w innym miejscu. Sąd przerwał proces na krótką naradę, w wyniku której zezwolił na nagrywanie dźwięku, ale zakazał robienia zdjęć.

Jako strona procesu złożyłem wniosek formalny o autolustrację składu sędziowskiego. Z powodu luki prawnej, która nie przewiduje lustracji ławników i niepodleganiu pani sędzi Anny Wierciszewskiej – Chojnowskiej obowiązkowi lustracyjnemu wniosek mój nie został rozpatrzony.

Mój obrońca wnioskował o rozpatrywanie sprawy przez sąd w składzie trzech sędziów zawodowych. Po kolejnej przerwie wniosek mecenasa Antoniego Łepkowskiego został odrzucony.

Zapytany przez Sąd podtrzymałem moje zeznania z poprzednich rozpraw wskazując jednocześnie na zaistnienie nowych okoliczności: faktów medycznych z innych dziedzin medycyny niż chirurgia i ortopedia wskazujących bezpośrednio na fakt torturowania mnie i dokumentów Służby Bezpieczeństwa dowodzących zainteresowania przywódców PRL jak m.in. generałowie Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i Władysław Ciastoń.

Rozpocząłem składanie zeznań.

Następny termin rozprawy już 22 czerwca o godzinie 9.30 w sali 120 Sądu Okręgowego w Warszawie al. Solidarności 127.

Zaproszenie na Czwarty Proces Tomasza Sokolewicza vs. Polska Rzeczpospolita Ludowa o tortury

05 maja 2016 r.

Podaj dalej!

13.05.2016 o godzinie 9.00 w sali 222 Sądu Okręgowego w Warszawie Al. Solidarności 127 odbędzie się:

*** Czwarty po kasacji Proces Tomasza Sokolewicza o odszkodowanie za tortury doznane w czasie przesłuchań w marcu 1982 roku ***

W dniu 3 marca 1982 roku po przeszukaniu mieszkania zostałem zatrzymany przez SB, wyprowadzony z mieszkania i przewieziony do Pałacu Mostowskich w Warszawie, Miałem wówczas 18 lat. W Komendzie Stołecznej MO skutego z rękami do tyłu, a następnie do przodu przeprowadzono mnie do okratowanego pomieszczenia gdzie bez ostrzeżenia zaczęto mnie bić po twarzy, głowie i brzuchu. Biło mnie metodą „na oklep” kilku funkcjonariuszy. Dzięki informacjom, które uzyskałem po otrzymaniu przez IPN statusu pokrzywdzonego w 2005 roku, mogę wskazać następujących funkcjonariuszy w kolejności alfabetycznej, jako biorących udział w torturowaniu mnie:

  1. Witolda Borkowskiego,
  2. Witolda Biernackiego,
  3. Jerzego Czemielipskiego,
  4. Janusza Lenarciaka,
  5. Jana Pola,
  6. Jerzego Skórę,
  7. Tadeusza Szczygła,
  8. Krzysztofa Tomczuka,
  9. Andrzeja Wróblewskiego

Wymienione osoby należą do grupy która mnie torturowała. Poza biciem „na oklep” polegającym na zadawaniu razów otwartymi dłońmi po twarzy, brzuchu i głowie, zaczęto wprowadzać inne techniki tortur, które szczegółowo opisałem w artykule o torturach „Upadasz i wstajesz” znajdującym się w numerze 12 z 2012 roku dwutygodnika „Prawda – Gazeta Obywatelska”, a tutaj tylko pokrótce przedstawiam:

  • Zawieszka, czyli zawieszanie za skute ręce na drzwiach metalowej szafy od akt umożliwiająca bicie pałką po genitaliach.
  • Bicie pałką po śródstopiu i łydkach.
  • Przytapianie w umywalce.
  • „Lotnik” polegający na uderzaniu siedzącego na krześle z oparciem tak, aby uzyskać efekt lotu krzesła do tyłu.
  • Wyłamywanie palców dłoni.
  • Uniemożliwianie snu – przez 20 dni spałem w sumie ok. kilkunastu godzin.
  • Pozorowane egzekucje.

Tortury miały na celu wymuszenie przyznania się do winy i wydania innych. Nie przyznałem się do winy i nikogo nie wydałem.

W trakcie śledztwa podejrzewany byłem o stworzenie organizacji mającej na celu obalenie ustroju, akcje sabotażowe, podpalenie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, kolportaż niezależnej prasy nawołującej do oporu społecznego przeciwko nielegalnemu stanowi wojennemu.

Po 20 dniach „obróbki” w kolorach sino-żółto-pomarańczowo-czerwonych, bardzo opuchnięty z krwawymi wybroczynami zostałem przewieziony do Aresztu Śledczego Warszawa Mokotów przy ulicy Rakowieckiej 37. Nie mogłem chodzić o własnych siłach.

„Podczas śledztwa nad którymi prowadzi nadzór Prokuratura Wojskowa częste są przypadki bicia i to nawet uczniów, jak np. Tomasza Sokolewicza lat 18 ucznia LO im. Mikołaja Reja w Warszawie. Współoskarżony Sokolewicza lat 17 zginął w niewyjaśnionych okolicznościach już po przekazaniu sprawy Sadowi dla Nieletnich”. ( Orzeł Biały nr. 1, styczeń 1983 str. 32 „Prokuratura Wojskowa w PRL” Andrzej Świdnicki )

„Oficjalnie nie było dowodów obciążających Tomasza Sokolewicza. Trafił do Pałacu Mostowskich, gdzie był brutalnie bity.” ( Rejacy w Stanie Wojennym, str. 28, Paweł Jędrala )

„Sokolewicz był podczas śledztwa torturowany. Wyszedł z więzienia przy Rakowieckiej w czerwcu 1982 roku.” ( Opozycja i Opór społeczny w Polsce po 1956 roku str. 128 pod redakcją Kozłowskiego i Olaszka IPN 2011 )

Koszmar tortur i codzienna obawa o życie odbiły się piętnem na mojej psychice i w dużej mierze zaważyły na moim późniejszym życiu. W chwili uchylenia wobec mnie tymczasowego aresztowania przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego opuściłem areszt przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie obolały fizycznie i psychicznie.

Okazało się, że brutalne i długotrwałe bicie mnie po stopach spowodowało później wykryte zmiany w kościach moich stóp, które do dziś utrudniają mi chodzenie. Trauma aresztowania i tortur pozbawiła mnie wtedy 18 letniego człowieka na wiele lat poczucia bezpieczeństwa. Wiadomość o śmierci współpodejrzanego i więzionego w mojej sprawie Emila Barchańskiego – w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach – w przeddzień złożenia zeznań w mojej sprawie ten lęk gwałtownie spotęgowała. Kiedy w latach 1982 – 1988 ginęli moi koledzy z konspiracji Szymon Pochwalski, Sylwester Zych, Jolanta Lenartowicz, Piotr Chrystyniak i in. również i ja poczułem się śmiertelnie zagrożony. W obawie o życie bez perspektywy normalnego funkcjonowania z obrażeniami wyniesionymi z traumy więziennej zdecydowałem się na emigrację. Chciałem również chronić rodziców i rodzeństwo. Decyzja ta oderwała mnie od Ojczyzny, do której w tamtych warunkach nie mogłem wrócić, a o której Niepodległość walczyłem. Na wiele lat pozbawiła normalnej drogi zawodowej, kontaktów z rodziną i przyjaciółmi.

Mojej krzywdy nie da się przeliczyć na pieniądze. Faktem jest jednak, że 3 tygodniowe tortury, jakimi zostałem poddany przez peerelowskie służby specjalne zmieniły bieg mojego życia. Jest mi bardzo przykro, że Państwo Polskie nie zadbało o tych kilka tysięcy ludzi, którzy po 1939 roku walczyli z komunizmem.

Druga Rzeczypospolita, która nie była zamożnym państwem zadbała o pamięć i dobrobyt uczestników Powstania Styczniowego nadając im oprócz medali dożywotnie renty pułkownikowskie. Również obecne Państwo Niemieckie potrafiło zadbać o swoich działaczy opozycyjnych z byłego NRD dając im finansowy ekwiwalent tego, co stracili w wyniku represji. Niemieccy opozycjoniści otrzymali godziwe renty socjalne, zwrócono im zarekwirowane mienie, obdarowano przywilejami takimi jak: status poszkodowanego, pierwszeństwo w otrzymywaniu stypendiów państwowych, prawo do studiów poza „numerus clausus” i in. Tymczasem Państwo Polskie nie tylko nie wprowadziło powszechnych przepisów rekompensujących doznane przez działaczy opozycji antykomunistycznej krzywdy, ale dopuściło do sytuacji premiujących oprawców. W rezultacie powszechnym zjawiskiem jest sytuacja skazania na bytowanie poniżej granicy ubóstwa dużej części społeczeństwa, kosztem której wygodnie żyją byli funkcjonariusze aparatu represji: MO, Służby Bezpieczeństwa i Ludowego Wojska Polskiego, w tym komunistyczni oprawcy. Symbolicznym przykładem tego ostatniego jest postać długoletniego komendanta powojennych komunistycznych obozów koncentracyjnych jak np. obóz w Świętochłowicach i Jaworznie a później komunistycznych więzień Samuel Morel.

Z pozycji człowieka gnębionego wobec niewypełnienia przez Państwo Polskie obowiązku jakim było zapewnienie wszystkim uczestnikom walki o niepodległy byt Ojczyzny godziwych warunków życia i rekompensaty za represję zwracam się o zasądzenie na moją rzecz zadośćuczynienia w kwocie nie mniejszej niż gratyfikacje oprawców na przykładzie Samuela Morela.

Chodzi tu o ekonomiczne zrównanie kata i ofiary. Nie chcę otrzymać od Państwa Polskiego więcej, niż otrzymywał nauczyciel i wzór moich oprawców z Pałacu Mostowskich Samuel Morel, chcę otrzymać tyle samo. Jeżeli Państwo Polskie jest na tyle słabe i na tyle bogate, by wypłacać setkom tysięcy funkcjonariuszy byłego reżimu komunistycznego dziesiątki miliardów złotych w formie rent i emerytur, to jestem przekonany, że nie będzie finansowym problemem dla tego Państwa przekazanie mi w jednej płatności kwoty zadośćuczynienia będącemu ekwiwalentem emerytury wypłaconej katu Samuelowi Morelowi.

Jednocześnie zwracam się do Sądu o przyznanie takiego samego zadośćuczynienia rodzinie Emila Barchańskiego.

=========================================

FB: https://www.facebook.com/events/1753566091592288

1) Weź udział w akcji klikając „Wezmę udział” w prawym górnym rogu strony,
2) Kliknij „Udostępnij” (na górze strony pod nazwą wydarzenia), aby poinformować o akcji na tablicy,
3) Zaproś wszystkich swoich znajomych klikając „Wybierz gości, których chcesz zaprosić” pod zdjęciem ilustrującym akcję,
4) Jeżeli pracujesz w mediach lub znasz kogoś, kto pracuje w mediach, prosimy pomyśl o napisaniu artykułu o akcji.

PODNIEŚ GŁOWĘ, KLIKAJ i DZIAŁAJ!
**********************************************************

Tajny Współpracownik SB „Jaracz” Jerzy Zelnik i biznes patriotyczny rajmedia, fronda.pl, wPolityce.pl, radio wnet i niepoprawni.pl.

03 marca 2016 r.

W związku z upublicznioną informacją o współpracy agenturalnej Jerzego Zelnika ze Służbą Bezpieczeństwa ( Jerzy Zelnik jako Tajny Współpracownik „Jaracz” donosił SB) informuje, że wszelkie próby tworzenia biznesu patriotycznego, jak wydawanie filmów czy przedstawień z udziałem Jerzego Zelnika będę traktował jako działalność agentofilską i agenturalną.

Wydawców twórczości agenta: rajmedia, fronda.pl, wPolityce.pl, radio wnet i niepoprawni.pl prosiłbym o nastychmiastowe oznaczenie DVD, CD i książek wydawanych z udziałem szpicla Jerzego Zelnika dużym, dużym czerwonym napisem „agent SB”.

Od osób współpracujących z agentem SB Jerzym Zelnikiem jak m.in. od  Wojciecha Sumlińskiego oczekuje zajęcia jasnego stanowiska wobec czerpania korzyści z współpracy z tym agentem. Oczekuje, że Wojciech Sumliński i instytucje jak rajmedia, fronda.pl, wPolityce.pl, radio wnet i niepoprawni.pl określą się jako antykomunisteczne i jako takie wszelką współpracę z agentem przerwą, albo uznają, że współpraca ze współpracownikiem SB w niczym im nie przeszkadza i oświadczą to publicznie, tak, aby czytelnik sam mógł podjąć świadomy wybór: słucham agentury lub nie słucham agentury.

Informacja o współpracy agenturalnej t.w. „Jaracza” Jerzego Zelnika z SB i fakt trzymania akt szpicla Zelnika tak długo w Zbiorze Zastrzeżonym IPN otwiera nowe, ciekawe perspektywy w badaniach historyków  i dziennikarzy na temat wpływu i oddziaływania służb specjalnych na firmy zajmujące się biznesem patriotycznym: rajmedia, fronda.pl, wPolityce.pl, radio wnet i niepoprawni.pl.

T.w. „Stanisław Wolski” Jerzy Matwiszyn

02 lutego 2016 r.

Celem pozyskania Jerzego Matwiszyna przez Służbę Bezpieczeństwa była rekrutacja sieci agenturalnej na terenie „Energoprojektu”. Tajny Współpracownik „Stanisław Wolski” Jerzy Matwiszyn zadaniowany był także na obserwacje obywateli państw NATO: USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Zdaniem Służby Bezpieczeństwa był współpracownikiem lojalnym, przynoszącym wartościowe i wiarygodne informacje, charakteryzującym się „wrodzoną zdolnością obserwacji”. Oficerem prowadzącym Tajnego Współpracownika „Stanisława Wolskiego” Jerzego Matwiszyna był porucznik Jerzy Patelski z wydziału IIIa1 SUSW.

Proces Tomasza Sokolewicza o odszkodowanie za tortury doznane w czasie przesłuchań w marcu 1982 roku

12 grudnia 2015 r.
Podaj dalej!
18.12.2015 o godzinie 12.00 w Sali 235 warszawskiego Sądu Apelacyjnego przy placu Krasińskich 2/4/6 w sali numer 3 odbędzie się:
*** Proces Tomasza Sokolewicza o odszkodowanie za tortury doznane w czasie przesłuchań w marcu 1982 roku ***
Już w wieku 12 lat w 1976 roku po raz pierwszy zostałem zatrzymany przez organa bezpieczeństwa w czasie zajść robotniczych w Radomiu. W Szkole Podstawowej nr. 75 im. Marii Konopnickiej w Warszawie jako 14 latek założyłem niezależną bibliotekę i już w tym samym 1977 roku rozpocząłem kolportaż m.in. Biuletynu Informacyjnego KOR, wydawanego wtedy jeszcze na „przebitkach” a także brałem udział w akcjach „małego sabotażu”. W 1980 roku, jako 16 latek wszedłem w skład kolegium redakcyjnego „Ucznia Polskiego” pierwszego opozycyjnego pisma dla młodzieży o zasięgu ogólnopolskim i nakładzie, porównywalnym z nakładami najpopularniejszych pism ukazujących się w Polsce poza zasięgiem cenzury.
W dniu 1 września 1980 roku zostałem współzałożycielem Międzyszkolnego Komitetu Odnowy w Warszawie – pierwszej niezależnej organizacji uczniowskiej w całej Europie Wschodniej. Brałem udział w budowie demokratycznych samorządów uczniowskich i w wyniku tego zostałem w czerwcu 1981 roku relegowany z XVI LO im. Stefanii Sempołowskiej w Warszawie – jak powiedziała mojej matce dyrektor Barbara Drzewiecka miałem „pójść się bujać z Bujakiem”. W tym samym czasie byłem założycielem Federacji Młodzieży Szkolnej, czyli organizacji młodzieżowej NSZZ „Solidarność”. W tym okresie byłem wielokrotnie zatrzymywany przez MO i SB na 48 godzin.
Po usunięciu mnie z 16 LO im. Stefanii Sempołowskiej przyjęto mnie do 11 LO i. Mikołaja Reja, gdzie w dalszym ciągu prowadziłem działalność polityczną.
W nocy 12 grudnia 1981 organa MO i SB nie zastały mnie w domu, dzięki czemu uniknąłem aresztowania, a do marca 1982 roku ukrywałem się prowadząc intensywną działalność polityczną polegającą na organizowaniu grup czynnego oporu i strajków uczniowskich.
W końcu lutego 1982 zdecydowałem przestać się ukrywać i wróciłem do szkoły i domu, gdzie spędziłem 3 dni.
W dniu 3 marca 1982 roku po przeszukaniu mieszkania zostałem zatrzymany przez SB, wyprowadzony z mieszkania i przewieziony do Pałacu Mostowskich w Warszawie, Miałem wówczas 18 lat. W Komendzie Stołecznej MO skutego z rękami do tyłu, a następnie do przodu przeprowadzono mnie do okratowanego pomieszczenia gdzie bez ostrzeżenia zaczęto mnie bić po twarzy, głowie i brzuchu. Biło mnie metodą „na oklep” kilku funkcjonariuszy. Dzięki informacjom, które uzyskałem po otrzymaniu przez IPN statusu pokrzywdzonego w 2005 roku, mogę wskazać następujących funkcjonariuszy w kolejności alfabetycznej, jako biorących udział w torturowaniu mnie:
Witolda Borkowskiego,
Witolda Biernackiego,
Jerzego Czemielipskiego,
Janusza Lenarciaka,
Jana Pola,
Jerzego Skórę,
Tadeusza Szczygła,
Krzysztofa Tomczuka,
Andrzeja Wróblewskiego
Wymienione osoby należą do grupy która mnie torturowała. Poza biciem „na oklep” polegającym na zadawaniu razów otwartymi dłońmi po twarzy, brzuchu i głowie, zaczęto wprowadzać inne techniki tortur, które szczegółowo opisałem w artykule o torturach „Upadasz i wstajesz” znajdującym się w numerze 12 z 2012 roku dwutygodnika „Prawda – Gazeta Obywatelska”, a tutaj tylko pokrótce przedstawiam:
Zawieszka, czyli zawieszanie za skute ręce na drzwiach metalowej szafy od akt umożliwiająca bicie pałką po genitaliach.
Bicie pałką po śródstopiu i łydkach.
Przytapianie w umywalce.
„Lotnik” polegający na uderzaniu siedzącego na krześle z oparciem tak, aby uzyskać efekt lotu krzesła do tyłu.
Wyłamywanie palców dłoni.
Uniemożliwianie snu – przez 20 dni spałem w sumie ok. kilkunastu godzin.
Pozorowane egzekucje.
Tortury miały na celu wymuszenie przyznania się do winy i wydania innych. Nie przyznałem się do winy i nikogo nie wydałem.
W trakcie śledztwa podejrzewany byłem o stworzenie organizacji mającej na celu obalenie ustroju, akcje sabotażowe, podpalenie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, kolportaż niezależnej prasy nawołującej do oporu społecznego przeciwko nielegalnemu stanowi wojennemu.
Po 20 dniach „obróbki” w kolorach sino-żółto-pomarańczowo-czerwonych, bardzo opuchnięty z krwawymi wybroczynami zostałem przewieziony do Aresztu Śledczego Warszawa Mokotów przy ulicy Rakowieckiej 37. Nie mogłem chodzić o własnych siłach.
„Podczas śledztwa nad którymi prowadzi nadzór Prokuratura Wojskowa częste są przypadki bicia i to nawet uczniów, jak np. Tomasza Sokolewicza lat 18 ucznia LO im. Mikołaja Reja w Warszawie. Współoskarżony Sokolewicza lat 17 zginął w niewyjaśnionych okolicznościach już po przekazaniu sprawy Sadowi dla Nieletnich”. ( Orzeł Biały nr. 1, styczeń 1983 str. 32 „Prokuratura Wojskowa w PRL” Andrzej Świdnicki )
„Oficjalnie nie było dowodów obciążających Tomasza Sokolewicza. Trafił do Pałacu Mostowskich, gdzie był brutalnie bity.” ( Rejacy w Stanie Wojennym, str. 28, Paweł Jędrala )
„Sokolewicz był podczas śledztwa torturowany. Wyszedł z więzienia przy Rakowieckiej w czerwcu 1982 roku.” ( Opozycja i Opór społeczny w Polsce po 1956 roku str. 128 pod redakcją Kozłowskiego i Olaszka IPN 2011 )
Koszmar tortur i codzienna obawa o życie odbiły się piętnem na mojej psychice i w dużej mierze zaważyły na moim późniejszym życiu. W chwili uchylenia wobec mnie tymczasowego aresztowania przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego opuściłem areszt przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie obolały fizycznie i psychicznie.
Okazało się, że brutalne i długotrwałe bicie mnie po stopach spowodowało później wykryte zmiany w kościach moich stóp, które do dziś utrudniają mi chodzenie. Trauma aresztowania i tortur pozbawiła mnie wtedy 18 letniego człowieka na wiele lat poczucia bezpieczeństwa. Wiadomość o śmierci współpodejrzanego i więzionego w mojej sprawie Emila Barchańskiego – w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach – w przeddzień złożenia zeznań w mojej sprawie ten lęk gwałtownie spotęgowała. Kiedy w latach 1982 – 1988 ginęli moi koledzy z konspiracji Szymon Pochwalski, Sylwester Zych, Jolanta Lenartowicz, Piotr Chrystyniak i in. również i ja poczułem się śmiertelnie zagrożony. W obawie o życie bez perspektywy normalnego funkcjonowania z obrażeniami wyniesionymi z traumy więziennej zdecydowałem się na emigrację. Chciałem również chronić rodziców i rodzeństwo. Decyzja ta oderwała mnie od Ojczyzny, do której w tamtych warunkach nie mogłem wrócić, a o której Niepodległość walczyłem. Na wiele lat pozbawiła normalnej drogi zawodowej, kontaktów z rodziną i przyjaciółmi.
Mojej krzywdy nie da się przeliczyć na pieniądze. Faktem jest jednak, że 3 tygodniowe tortury, jakimi zostałem poddany przez peerelowskie służby specjalne zmieniły bieg mojego życia. Jest mi bardzo przykro, że Państwo Polskie nie zadbało o tych kilka tysięcy ludzi, którzy po 1939 roku walczyli z komunizmem.
Druga Rzeczypospolita, która nie była zamożnym państwem zadbała o pamięć i dobrobyt uczestników Powstania Styczniowego nadając im oprócz medali dożywotnie renty pułkownikowskie. Również obecne Państwo Niemieckie potrafiło zadbać o swoich działaczy opozycyjnych z byłego NRD dając im finansowy ekwiwalent tego, co stracili w wyniku represji. Niemieccy opozycjoniści otrzymali godziwe renty socjalne, zwrócono im zarekwirowane mienie, obdarowano przywilejami takimi jak: status poszkodowanego, pierwszeństwo w otrzymywaniu stypendiów państwowych, prawo do studiów poza „numerus clausus” i in. Tymczasem Państwo Polskie nie tylko nie wprowadziło powszechnych przepisów rekompensujących doznane przez działaczy opozycji antykomunistycznej krzywdy, ale dopuściło do sytuacji premiujących oprawców. W rezultacie powszechnym zjawiskiem jest sytuacja skazania na bytowanie poniżej granicy ubóstwa dużej części społeczeństwa, kosztem której wygodnie żyją byli funkcjonariusze aparatu represji: MO, Służby Bezpieczeństwa i Ludowego Wojska Polskiego, w tym komunistyczni oprawcy. Symbolicznym przykładem tego ostatniego jest postać długoletniego komendanta powojennych komunistycznych obozów koncentracyjnych jak np. obóz w Świętochłowicach i Jaworznie a później komunistycznych więzień Samuel Morel.
Z pozycji człowieka gnębionego wobec niewypełnienia przez Państwo Polskie obowiązku jakim było zapewnienie wszystkim uczestnikom walki o niepodległy byt Ojczyzny godziwych warunków życia i rekompensaty za represję zwracam się o zasądzenie na moją rzecz zadośćuczynienia w kwocie nie mniejszej niż gratyfikacje oprawców na przykładzie Samuela Morela.
Chodzi tu o ekonomiczne zrównanie kata i ofiary. Nie chcę otrzymać od Państwa Polskiego więcej, niż otrzymywał nauczyciel i wzór moich oprawców z Pałacu Mostowskich Samuel Morel, chcę otrzymać tyle samo. Jeżeli Państwo Polskie jest na tyle słabe i na tyle bogate, by wypłacać setkom tysięcy funkcjonariuszy byłego reżimu komunistycznego dziesiątki miliardów złotych w formie rent i emerytur, to jestem przekonany, że nie będzie finansowym problemem dla tego Państwa przekazanie mi w jednej płatności kwoty zadośćuczynienia będącemu ekwiwalentem emerytury wypłaconej katu Samuelowi Morelowi.
Jednocześnie zwracam się do Sądu o przyznanie takiego samego zadośćuczynienia rodzinie Emila Barchańskiego.
=========================================
1) Weź udział w akcji klikając „Wezmę udział” w prawym górnym rogu strony,
2) Kliknij „Udostępnij” (na górze strony pod nazwą wydarzenia), aby poinformować o akcji na tablicy,
3) Zaproś wszystkich swoich znajomych klikając „Wybierz gości, których chcesz zaprosić” pod zdjęciem ilustrującym akcję,
4) Jeżeli pracujesz w mediach lub znasz kogoś, kto pracuje w mediach, prosimy pomyśl o napisaniu artykułu o akcji.
PODNIEŚ GŁOWĘ, KLIKAJ i DZIAŁAJ!
**********************************************************

Lista agentofila Krzysztofa Króla

11 listopada 2015 r.

Wieloletni gorliwy współpracownik komunistycznych agentów z KPN-SB i hochsztapler, a ostatnio doradca byłego Prezydenta Bronisława Komorowskiego w latach 80′ okazał się osobą niezwykle szczodrą wobec funkcjonariuszy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Oto dokument, który Służba Bezpieczeństwa otrzymała z jego rąk. Na pozycji 54 znalazło się i moje nazwisko. O fakcie przekazania takiej listy Krzysztof Król nigdy mnie nie poinformował, nie mówiąc o przeprosinach. Mam powody, aby sądzić, że i inne osoby znajdujące się na tej liście nie zostały przeproszone, a nawet poinformowane o fakcie przekazania ich adresów przez pana Krzysztofa Króla do wiadomości Służby Bezpieczeństwa. Lista w oryginale znajduje się w Instytucie Pamięci Narodowej pod sygnaturą IPN BU 0141/3 t. 46.

Osoby z listy przekazanej Służbie Bezpieczeństwa przez Krzysztofa Króla proszę o kontakt. Drogi Czytelniku, jeśli znasz kogoś z tej listy, przekaż mu proszę link do tej listy.

Pomóż odkłamać Historię – PODAJ DALEJ!

Komitet Obrony Demokracji a KPN-SB

11 listopada 2015 r.

  Każda forma walki o wolność jest z definicji słuszna.

Czasem jednak, jako nowoczesność sprzedaje się stare, bolszewickie idee reklamowane przez przedstawicieli inteligencji pokatyńskiej w Polsce, albo pod hasłem walki o Niepodległość legendowana jest agentura.

„Po owocach ich, poznacie ich” radzi Biblia.

Na zdjęciu: antywyborcza wlepka KPN z 1985 roku.

Nic ani pięknego, ani mądrego. Poziom twittów Tomasza Lisa.

Zanim zapiszecie się do KODu pomyślcie o smutnym losie pechowca Adama Michnika i komunistycznego prowokatora Roberta t.w. „Lecha” Moczulskiego.

„Z własnego prawa bierz nadania.”

 

 

 

 

Manko Prezydenta Komorowskiego

11 listopada 2015 r.

  Najważniejszym aktywem każdego przywódcy są ludzie, z którymi współpracuje. Dyskusja na temat manka u byłego prezydenta wydaje się być bezprzedmiotowa. Oto dowód, że jego ludzie już w bardzo młodym wieku mieli bardzo dobry gust i wprost uwielbiali wartościową literaturę.

Jedną z ulubionych lektur Krzysztofa Króla, doradcy byłego Prezydenta i prawej ręki  t.w. „Lecha” Roberta Moczulskiego (KPN-SB) było oryginalne, pierwsze,  paryskie wydanie „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza.

Krzysztof Król zeznawał, że kupił je wspólnie z Adamem Słomką na bazarze. Wcześniej małżeństwo Elżbiety i Krzysztofa Królów było zatrudnione na stanowisku magazynierów Biblioteki Narodowej w Warszawie.

W związku z remanentem własności publicznej administrowanej przez byłego prezydenta Komorowskiego, aż boję się pomyśleć, jak szerokie mogły stać się zainteresowania jego współpracowników…

11 Listopada 2015 w wolnej Polsce

11 listopada 2015 r.

To pierwszy od 17 września 1939 Dzień Niepodległości w którym partia komunistyczna jest poza Sejmem.

To wielki powód do radości. Dziś idziemy do kościoła i do teatru.

Na zdjęciu: generał legionowy Wacław Sokolewicz (bez maciejówki) w trakcie świętowania Dnia Niepodległości przez Polską Organizację Wojskową.

Kontrowersyjny wyrok Sądu Apelacyjnego w sprawie Tomasza Sokolewicza uległ kasacji

11 listopada 2015 r.

  Dobra wiadomość: Sąd Najwyższy zdecydował wykasować postanowienie Sądu Apelacyjnego tylko częściowo uznające, że w 1982 roku byłem torturowany przez Służbę Bezpieczeństwa i wskazujące na liczne korzyści, w postaci „dolnej pryczy” w więzieniu i szacunku więźniów z powodu ciężkiego śledztwa, jak również tego, że moje życie nie załamało się mimo śmierci Emila Barchańskiego, a później wielu innych przyjaciół i znajomych.

Postanowienie Sądu Apelacyjnego tylko częściowo przyznające mi rację było po niewielkich modyfikacjach cytowane na internetowych forach agentów, agentofili i milicjantów jako dowód, że Stan Wojenny był aktem humanitarnym, „mniejszym złem” wprowadzonym z poszanowaniem Praw Człowieka i obowiązującego prawa.

Dobrze, że Sąd Najwyższy położył temu kres.